Historia Stefana

Jedna ze szkół otrzymała właśnie status szkoły z oddziałami integracyjnymi. Ponieważ znam tę szkołę i stosunek większości nauczycieli do uczniów, było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Czy oznacza to, że status szkoły integracyjnej to tylko formalność? Bez refleksji nad losem uczniów, którzy trafią do takiej szkoły. Obym się myliła!

Zachęceni bliskością szkoły i informacją o oddziałach integracyjnych Rodzice zapisali do szkoły swojego syna z zespołem Aspergera o imieniu Stefan. Miałam z nim trochę kontaktów. Pewnego dnia dowiedziałam się, że ze względu na jego zachowanie do szkoły wezwano policję, co było częstym sposobem rozwiązywania problemów szkolnych w tej placówce. W skład patrolu wchodziła zazwyczaj młoda policjantka, z wykształcenia pedagog. Kiedyś opowiedziała mi typową sytuację zastaną w szkole. Została wezwana do szkoły i po przyjeździe do niej wprowadzono ją do gabinetu pedagoga szkolnego, w którym był "niesforny" uczeń. Pedagog szkolna powiedziała: "niech Pani coś z nim zrobi, my nie dajemy sobie rady". Policjantka odpowiedziała: "Pani jest przecież też pedagogiem, tak samo jak ja". Reakcja Pani pedagog była interesująca: odpowiedziała, "ale Pani jest w mundurze, a ja nie". Taka postawa jest dla mnie jasnym sygnałem braku autorytetu kadry pedagogicznej szkoły. Autorytetu rzeczywistego a nie formalnego.

Wróćmy jednak do naszego bohatera Stefana.

Kiedyś wychodziłam ze szkoły i w drzwiach wejściowych zobaczyłam Stefana, który natychmiast w ramach reakcji lękowej poprosił mnie abym nie wzywała policji, ponieważ on nie chciał zrobić nic złego. Zaczęłam z nim rozmawiać prosząc żeby usiadł koło mnie i opowiedział co się stało. To co zrobił mogło rzeczywiście w niesprzyjających warunkach stworzyć konkretne zagrożenie dla innych, jednak na szczęście nic się nie stało. Bardzo zaniepokoiła mnie jego utrwalona reakcja lękowa. Pomyślałam, że porozmawiam z nim o tym jak się czuje, co myśli o szkole do której zaczął chodzić i o ludziach na których może liczyć. Jego relacja była dramatyczna. Mając racjonalny wgląd w samego siebie Stefan potrafił w niedługiej rozmowie, w spokojnej i przyjaznej atmosferze wypunktować wszystko co jest mu potrzebne do bezpiecznego, racjonalnego funkcjonowania w szkole. To o czym mówił mieści się w normalnych obowiązkach każdej szkoły, integracyjnej w szczególności. Stefana w szkole jednak nikt słuchał. Założono, że on nie ma nic do powiedzenia. Narzucono mu zasady i reguły, którym nie był w stanie sprostać. Dlatego się buntował i bronił. Robił to tak jak się wcześniej nauczył. Agresywnie i lękowo.

Gdzie są dziś ci, którzy go tego nauczyli? Pewnie pouczają innych i dbają o pozycję w rankingach.

albert-einstein.jpg

Albert Einstein