Historia Marka

Gdyby nie trafił do naszej szkoły mogłoby być z nim bardzo źle. Gdyby nie trafił do naszej szkoły stracilibyśmy szansę nauczenia się tak wiele o funkcjonowaniu młodego człowieka z zespołem Aspergera. To właśnie on wymagając ogromnej naszej pracy, wyczucia, uważności, cierpliwości i wytrwałości dał nam tę szansę. Wiem, że mimo wielu trudności skorzystaliśmy z niej w pełni. Dziś Marek z powodzeniem kończy studia I stopnia i myśli o dalszej edukacji. Mam z nim nadal kontakt. Bardzo go lubię i chyba bardzo dobrze go rozumiem. Dostał od nas jako szkoły bardzo dużo. Ale też dał nam wiele. Trudności jakie napotykaliśmy zmuszały nas do ogromnego wysiłku. Ale warto było. Chociażby po to, żeby widzieć dziś Marka w jego edukacji i społecznym funkcjonowaniu. Nadal to nie jest maksimum jego możliwości. Jestem tego pewna. Tylko, że pytanie jakie należy tu postawić wymaga odpowiedzi, która przekracza możliwości naszej szkoły. Pytanie brzmi: kto, albo inaczej, jaka instytucja wspomagała Marka w momencie opuszczenia naszego Liceum po zdaniu matury ? Czy taka w ogóle istnieje ? A jeśli tak, to co zrobiła i gdzie ona jest ?

Marek przy swojej wysokiej inteligencji wykorzystywał ją skutecznie do realizacji własnych celów, które często było mocno odległe od podstawowych celów, do których dążyć powinna każda szkoła. To właśnie było powodem ( bardziej lub mniej formalnego ) usuwania go z poprzednich szkół i wyraźnej dyskryminacji.

W budynku szkolnym, w którym wynajmowaliśmy jedno piętro dla naszej szkoły panowały zasady, które stawiały Panią sekretarz szkoły i Panią kierownik do spraw administracyjnych na wyraźnie widocznym „piedestale”. Ich prymitywny stosunek do uczniów, jako „gorszego” gatunku stworzenia ludzkiego dawał się zauważyć wielokrotnie każdego dnia. Jako kadra pedagogiczna pracująca z uczniami z dysfunkcjami rozwojowymi i z zespołem Aspergera staraliśmy się wielokrotnie tłumaczyć mechanizmy funkcjonowania człowieka z ADHD czy z ZA oraz wskazywać czynniki mogące wywołać u naszej młodzieży niepożądane zachowania, których można łatwo uniknąć pod warunkiem, że ktoś chce nie tylko słuchać ale przede wszystkim słyszeć i jest gotowy korygować własne błędy czy stereotypy myślenia i działania. Robiliśmy to wszyscy począwszy od władz szkoły poprzez naszych psychologów i pedagogów oraz wychowawców klas i poszczególnych nauczycieli. Jednak „odporność” na przyswajanie wiedzy w tym zakresie, obu stojących na piedestale Pań była wyraźnie odwrotna logarytmicznie do poczucia własnej ważności i wysokości piedestału.

Marek, jak to zazwyczaj w przypadku ZA bywa, wykształcił w sobie wiele mechanizmów pozwalających na zwiększenie poczucia własnego bezpieczeństwa. Jednym z nich było i jest do dzisiaj poruszanie się środkiem wąskich przejść ( drzwi ) i innych obiektów architektonicznych jak korytarze czy wąskie pomieszczenia. Według mnie związane to jest także z zaburzeniami w ocenie odległości i trudnościami w orientacji w terenie, które mogą mieć związek z dyskalkulią (dyskalkulia to osobny ważny temat, który być może poruszę w zupełnie innym wątku).

Wydaje się, że wiedza na temat takich zachowań Marka i ich przyczyn powinna być wystarczającym powodem dla każdego rozumnego stworzenia aby nie próbować prowokować sytuacji kolizyjnych z nim na przykład na korytarzu szkolnym. Słowo „wydaje się” jest tu na jak najbardziej właściwym miejscu. Otóż jedna z lokatorek piedestału idąc korytarzem szkolnym świadomie dążyła do zderzenia z idącym naprzeciw Markiem, tylko po to żeby mieć powód do publicznego wykrzykiwania słów o należnym jej szacunku, który zmusić powinien Marka do ustąpienia jej z drogi. Jeśli dorosły człowiek, pracujący w dodatku w szkole (ciekawostka – z oddziałami integracyjnymi !!!), mający precyzyjną informację od specjalistów (mowa o wszystkich pracownikach naszej szkoły) dotyczącą i wyjaśniającą różne zachowania ucznia, świadomie prowokuje sytuacje konfliktowe z nim i odpowiedzialnością za to próbuje obciążać ucznia lub szkołę, która z nim skutecznie pracuje prowadząc go do ewidentnych sukcesów edukacyjnych i społecznych, to wydaje mi się, że coś tu postawione jest na głowie. To bardzo delikatne określenie, ale wydaje mi się ono wystarczające do opisania ewidentnego absurdu, który w niesprzyjających okolicznościach może przerodzić się w koszmar dla ucznia i jego rodziców.

Dla porządku dodam, że Marek ważył w tamtym czasie 130 kg, co przy wzroście powyżej 180 cm mogło i stwarzało dla wspomnianej Pani realne zagrożenie. Mimo dodatkowo podejmowanych prób tłumaczenia Pani zasad dynamiki Newtona nie zrezygnowała ona jednak z podejmowania kolejnych doświadczeń. Ponieważ nie śledzę dalszych losów tej i drugiej wspomnianej Pani mam nadzieję, że chęć zderzania się z Markiem nie przerodziła się w chęć sprawdzenia się w zderzeniu z jadącym samochodem czy motorem. Jeśli jednak, to moja gotowość do dalszego wyjaśniania zasad dynamiki Newtona jest niezmiennie na wysokim poziomie…

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Dzień dobry, dziękujemy bardzo za zainteresowanie naszą stroną internetową. Jeśli macie Państwo pytania czy propozycje bardzo prosimy o kontakt. Administrator strony www.zespolaspergera.edu.pl

Jedna ze szkół otrzymała właśnie status szkoły z oddziałami integracyjnymi. Ponieważ znam tę szkołę i stosunek większości nauczycieli do uczniów, było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Czy oznacza to

albert-einstein.jpg

Albert Einstein